Jak uruchomić samochód za pomocą kabli rozruchowych?

Mroźny poranek miewa dla nas niekiedy przykre niespodzianki w postaci auta, które odmawia nam posłuszeństwa. Jeśli nie jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami garażu i musimy trzymać samochód „pod chmurką” to szansa na to, że pewnego dnia zmarznięci wsiądziemy, wciśniemy sprzęgło, przekręcimy kluczyk i… nic się nie wydarzy, niestety istnieje. Co wtedy? Najprawdopodobniej mamy problem z rozładowanym akumulatorem.

Dobrze być świadomym, że pojemność akumulatora w niskich temperaturach jest znacznie mniejsza, taka jego uroda wynikająca z określonej konstrukcji. Mamy do czynienia z tą samą zależnością także w bateriach, akumulatorach do telefonu, które na mrozie również szybciej się rozładowują. Przy 0 stopni Celsjusza pojemność zmniejszona jest o 20%, a przy -20 już o połowę! Dlatego padający akumulator objawi nam się w pełnej krasie właśnie w zimie. To jak już wiadomo gdzie jest problem to teraz pytanie co z tym fantem zrobić? Najpierw zaczynamy poszukiwania kogoś życzliwego posiadającego sprawny samochód, kto zdecyduje się użyczyć nam nieco prądu. Jeśli nie uda nam się nikogo szybko znaleźć to zawsze możemy zadzwonić po taksówkę – kierowcy często mają kable rozruchowe i za drobną opłatą nas poratują.

A jak uruchomić samochód z wyładowanym akumulatorem przy pomocy kabli rozruchowych? Jest to naprawdę bardzo proste pod warunkiem, że zastosujemy się do kilku zasad.

Jakie kable rozruchowe kupić?

Po pierwsze kupmy porządne kable… Oczywiście są na rynku najtańsze kable w marketach, ale warto mieć w pogotowiu kable przenoszące maksymalny prąd – im większy tym lepiej. Najprostsze przewodzą prąd 120 mA, a te lepsze 400 mA.  Ważna jest również długość – nie powinniśmy kupować kabli krótszych niż 1,5-1,8 m bo podłączenie będzie niewygodne. Zwracamy uwagę na to by unikać najtańszych modeli bo najczęściej będą to przewody o bardzo małym przekroju, z niesolidnie wykonanymi zaczepami (krokodylkami), którymi mocujemy je na akumulatorze.

W kablach rozruchowych bardzo ważnym parametrem jest przekrój miedzianego przewodu, przez który przepływa prąd. Im przewód jest  grubszy, tym sprawniejszy, bo jest w stanie przewodzić prąd o większym natężeniu. W autach osobowych wartość zalecana to 400 A, a optymalna to 600 A. Do silników wysokoprężnych trzeba stosować przewody o większym przekroju. Zalecany przekrój przewodu to 10A/mm2. Przy użytkowaniu  kabli o małym przekroju, może się zdarzyć, że kabel ulegnie przegrzaniu albo stopi się warstwa izolująca.

Jak podłączyć kable rozruchowe – krok po kroku

Podłączenie kabli do akumulatora w drugim samochodzie użyczającym nam prądu (dawcy) musi odbywać się według określonych zasad. Najpierw łączymy przewód dodatni (zwykle w kolorze czerwonym) z klemą akumulatora oznaczoną plusem. Tu trzeba uważać, by drugi koniec kabla nie dotykał żadnego metalowego elementu, bo wtedy dojdzie do zwarcia. Następnie podłączamy go do dodatniego bieguna rozładowanej baterii. Kabel (zwykle w czarnym kolorze) najpierw wpinamy do ujemnego bieguna sprawnego akumulatora, a drugi zacisk łączymy z tzw. masą, czyli metalową częścią pod maską naszego samochodu (lepiej by to nie była karoseria bo możemy zedrzeć lakier). Pamiętajmy by nie łączyć ze sobą bezpośrednio  akumulatorów minusowymi biegunami, bo może dojść do wybuchu niesprawnego akumulatora.

Po podłączeniu samochodów należy w sprawnym samochodzie utrzymywać obroty silnika na poziomie ok. 1500 obr/min. i odczekać kilka minut  z  uruchamianiem naszego samochodu. Po tym czasie, można spróbować odpalić silnik. Zwróćmy także uwagę by nie uruchamiać w taki sposób Diesla  z akumulatorem o dużej pojemności (np. 95 Ah), za pomocą auta z akumulatorem o małej pojemności. Pomimo dobrych chęci „dawcy” szybko może dojść do rozładowania mniejszego akumulatora.

Pamiętajmy, że kable rozruchowe odłączamy dokładnie odwrotnie niż je podłączaliśmy!

Jeśli po kilku próbach zamarznięty samochód nie ożywi się to pozostaje nam wezwanie lawety i wybranie innego środka transportu. Po powrocie z pracy, jak już będziemy mieć więcej czasu, możemy spróbować wymontować akumulator i spróbować go zreanimować przy pomocy prostownika w nagrzanym pomieszczeniu, ale z tym ostrożnie bo niewłaściwe odłączenie akumulatora może skutkować uszkodzeniem elektroniki i sporymi kosztami.

Powyższa metoda uruchomienia samochodu jest skuteczna i stosunkowo bezpieczna. Jest to jednak tylko chwilowe rozwiązanie problemu bo ten może wracać. Zwłaszcza jeśli temperatury zimowe będą utrzymywać się na tym samym poziomie. Jeśli sytuacja taka się powtarza to warto wymienić akumulator i sprawdzić instalację elektryczną w samochodzie, a jeśli mieliśmy taki przypadek po długotrwałym nieużywaniu samochodu, przy bardzo silnym mrozie lub przy jeździe tylko na krótkich dystansach to po naładowaniu dobrze jest skontrolować stan akumulatora i liczyć na to, że to tylko jednostkowy wypadek przy pracy.